Bieżące informacje

Geografia

Informatyka

Matematyka

Praca w szkole

Wycieczki

 

 

 

 

Wycieczki szkolne

Wycieczki klasowe

Wycieczki tematyczne

Wycieczki godne polecenia

 

 

Hiszpania, Monaco 2016

Niemcy, Szwajcaria, Francja 2014

Wielka Brytainia 2013

Grecja Peloponez 2012

Grecja 2011

 

 

Włochy 2010

Serbia 2009

Belgia i Francja 2009

Litwa i Finlandia 2008

Wielka Brytania 2007

 
         

 

 

Po roku przerwy wróciliśmy do tradycji szkolnej i udało się zorganizować wyjazd edukacyjny do Hiszpanii. Już o 6.00 podstawiony został przy parkingu szkolnym najnowszy model Setry - królowej autobusów. Nieco później zajęliśmy miejsca na górnym piętrze, by w czasie jazdy móc dostrzec jak najwięcej szczegółów. Nasza grupa była dość mocno zróżnicowana pod względem wiekowym, począwszy od gimnazjalistów z pierwszej klasy, a skończywszy na naszych absolwentach.

W Katowicach dołączyli do nas jeszcze uczniowie ze szkoły w Starym Polu, koło Malborka. Pomimo tak zróżnicowanej grupy uczestników, wszyscy wzajemnie się integrowali i bardzo przyjemnie spędzaliśmy czas naszej wycieczki.

Rozpoczynamy podróż nowiutką piętrową Setrą

Ulubieńcy Pana prof. M. Słowika

W czasie jazdy zapoznajemy się z przewodnikami

Wycieczka miała charakter poznawczy i dlatego nasze zwiedzanie rozpoczęliśmy od wizyty w CERN-ie (Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych). Najprościej ujmując, zadaniem tej organizacji jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: Z czego zbudowana jest materia i jakie siły ją utrzymują? Każdy z nas pewnie zastanawiał się nad tym, gdzie powstał Wszechświat i z czego? Na lekcjach geografii mówi się czasem: w bliżej nieokreślonym punkcie czasoprzestrzeni...

Trasa tunelu: Wielki Zderzacz Hadronów w CERN-ie

Jak w tunelu wędrują protony?

No ale jak to? W punkcie? O jakich elementarnych jednostkach mówimy? W pierwszej połowie XX wieku ludzie uważali, że są to elektrony, protony i neutrony, a teraz te protony poddawane są zderzeniom, żeby wydobyć z nich jeszcze mniejsze cząstki, np. fermiony (cząstki elementarne (?) materii), bozony (cząstki przenoszące oddziaływanie pomiędzy innymi cząstkami).

Prezentacje w CERN-ie

Opiekunowie w "kapsułach wiedzy" w CERN-ie

Na terenie Szwajcarii i Francji, a właściwie kilkadziesiąt metrów pod ziemią wydrążono 27. kilometrowy tunel. Im droga cząstki jest większa, tym energia końcowa jest większa. Stąd już pojawiają się plany na rozbudowę tunelu. Tam w specjalnych urządzeniach rozpędza się za pomocą akceleratorów protony, prawie do takiej szybkości z jaką rozchodzi się światło, by potem rozbijały się w specjalnie do tego celu opracowanych tarczach. Towarzyszy temu niestety spore promieniowanie, dlatego proces musi się dokonywać głęboko pod ziemią. Na pytanie, czy mimo to przeprowadzane eksperymenty mają jakiś wpływ na życie na powierzchni Ziemi, osoba oprowadzająca nas stwierdziła, że nic takiego się nie dzieje, choć można mówić o tworzeniu się malutkich ośrodków tzw. mikro czarnych dziur. Na razie na szczęście wszystko jeszcze jest pod kontrolą.

Dorota Jeleń i Paweł Kwiatkowski - pracownicy CERN i absolwenci naszej szkoły

Zdjęcie w pobliżu Pomnika Reformacji

Wycieczkę do Genewy koniecznie chcieliśmy wzbogacić o naukowy wykład w CERN-ie, tym bardziej, że pracują tam absolwenci naszej szkoły: pani dr Dorota Jeleń i pan mgr Paweł Krakowski. Razem studiowali na krakowskiej AGH. To dzięki tej uczelni i jej kontaktom zaistniała możliwość podjęcia pracy w tak renomowanym ośrodku naukowym. Chętnie udzielali nam odpowiedzi na stawiane pytania.

Jezioro Genewskie

Zegary jako symbol Genewy nawet w Parku Angielskim

W samej Genewie nie mieliśmy zbyt wiele szczęścia do pogody. Dodatkowo nasze nastroje pogorszyła konieczność dłuższego niż przewidywany oczekiwania na autokar. Czas ten jednak wypełnił nam znakomicie pan prof. W. Osiński, który opowiadał o historii Czerwonego Krzyża. Nawet jeden z symboli jest po prostu odwróceniem barw flagi szwajcarskiej.

Wolny czas wykorzystywaliśmy także na zwiedzanie. Zobaczyliśmy m.in. Pomnik Reformacji, znajdujący się w Parc de Bastions. Pomnik o długości 100 m jest wbudowany w dolną część fortyfikacji miejskich. Jego najważniejszą część zajmują czterej przedstawiciele reformacji: Wilhelm Farel, Jan Kalwin, Teodor de Bèze i John Knox.

Zwiedzaliśmy też Katedrę św. Piotra. Była ona budowana przez kilka stuleci, od XI do XVIII wieku. Dlatego jest bogata w różne style architektoniczne. Dominującym jest gotyk i styl romański. Fasada budynku natomiast reprezentuje styl neoklasycystyczny.

 Wchodzimy wąskimi schodami w stronę  Katedry św. Piotra

Fragment Pomnika Reformacji w Genewie

Widok na Katedrę św. Piotra w Genewie

W latach 1536–1564 kazania w katedrze wygłaszał Jan Kalwin. W północnej nawie zachowało się miejsce, gdzie siadywał podczas nabożeństw.

Kolejny etap naszej wycieczki obejmował Awinion – stolicę Prowansji. Przyjemnie się zwiedza takie miasteczko mając świadomość, że w XIV w. był to główny ośrodek religijny, bo papieże przenieśli się tu w 1309 r. Papież Klemens V, ze względu na spór z kardynałami Rzymu i zamieszki w tymże mieście po jego wyborze w 1305 roku postanowił opuścić Wieczne Miasto. Przeniósł kurię papieską do Awinionu. Początkowo Klemens V gościnnie rezydował w istniejącym wtedy klasztorze Dominikanów w Awinionie.

Krzesło, na którym siadał J. Kalwin

Widok z murów Pałacu Biskupiego na Rodan

Julia i Wiktoria

Następca Klemensa V, Jan XXII podjął decyzję odbudowania i rozbudowy pałacu biskupiego. Nie doczekał się jednak pełnej realizacji tego przedsięwzięcia. Ostatecznie za pontyfikatu papieża Benedykta XII (lata 1334-1342) i jego następców do roku 1364 powstała monumentalna rezydencja obronna, położona na wschodnim brzegu Rodanu.
Ta rezydencja określana jako pałac papieski wraz z katedrą Notre Dame stanowią kompleks, który jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Widok na most w Awinionie

Pałac Biskupi w Awinionie

Po przeniesieniu siedziby papieskiej do Rzymu w 1377 roku pałac awinioński zamieszkiwali antypapieże wielkiej schizmy (Klemens VII i Benedykt XIII), a następnie papiescy legaci.

Kres świetności Avignonu położyła rewolucja francuska, podczas której pałac i katedra zostały splądrowane, a w 1791 miała miejsce masakra w której zwolennicy rewolucji wymordowali swoich przeciwników. Ciała zabitych zostały wrzucone do Tour des Latrines, jednej z wież Starego Pałacu. Następnie obiekty zaadaptowano na więzienie i archiwa, co było zabiegiem bardzo destruktywnym dla zabytku. Dopiero w 1906 roku pałac został przekazany miastu z przeznaczeniem na muzeum.

Katedra w Awinionie

Na placu przed Pałacem Biskupim

Przed głównym wejściem do katedry

W Awinionie znajduje się most, który nosi imię świętego Bénézeta (Benedykta). Był nim pasterz, który usłyszał głos z nieba nakazujący mu wybudowanie mostu łączącego Awinion z drugim brzegiem Rodanu i miastem Villeneuve-lès-Avignon. Pasterz starał się o wsparcie u biskupa, ale ten uważał pomysł budowy mostu za nierealny z uwagi na bardzo duże koszty budowy na tak wielkiej rzece. Kazał więc mu udowodnić, że sprawa ma charakter pozaziemski. Bénezet dźwignął wtedy wielką skałę i zaniósł ją sprzed pałacu biskupiego na brzeg Rodanu. Widząc ten cud, mieszkańcy Awinionu założyli "Bractwo Mostowe" i przeprowadzili kwestę na rzecz wzniesienia mostu.
Pierwotnie most liczył aż 22 przęsła i miał ponad 900 m. Obecnie pozostały tylko cztery przęsła. Jest to wynikiem prowadzonych wojen i wielkiej powodzi z 1668 r.

prof. M. Słowik przed pałacem

Most w Awinionie nad Rodanem

Jeśli już mowa o Prowansji, to ciekawe jest to, że niedaleko znajdujące się miasto Nimes jest kolebką dżinsu. Niebieski wytrzymały materiał importowali tu krawcy z Egiptu w XVII w, a w XIX wieku Levi-Strauss odkrył ten materiał w Ameryce i zaczął z niego szyć ubrania dla rolników. Na drelichu widniał napis de Nimes, stąd jego współczesna nazwa denim. Zaledwie 15 km od Avinion jest Pont di Gard, jeden z najlepiej zachowanych rzymskich akweduktów na świecie. Niestety nie mieliśmy okazji zobaczyć go podczas tej wycieczki.

Mury Pałacu Biskupiego w Awinionie

Wąskie uliczki w Gironie

Kościół w Gironie

Na trasie naszej wycieczki była również Girona. Nie mieliśmy dużo czasu, dlatego zdecydowaliśmy się tylko na spacer wzdłuż wąskich uliczek średniowiecznej starówki Barri Vell. Przechodziliśmy przez most ont de Pedra nad rzeką Onyar i z tego miejsca podziwialiśmy kolorowe fasady domów, które powstały nad rzeką w miejscu dawnych murów obronnych zburzonych prez wojska napoleońskie.

Most nad rzeką Onyar

Widok na kolorowe ściany domów nad rzeką Onyar

To co w Gironie zachwyca, to wąskie kamienne uliczki z Pujada de Sant Domènec, gdzie dodatkowo trzeba się wspinać po stromych schodach. Do katedry też trzeba się wspiąć po wielu schodach, ale słynie ona zwłaszcza z najszerszej nawy mającej aż 23 m. szerokości. Z Gironą wiąże się także legenda o muchach św. Narcyza. Dzięki nim Girona ocalała przed zniszczeniem przez wojska francuskie w XIII w. Wylatywały one z grobu św. Narcyza, atakowały wojska i zarażały je śmiertelnymi chorobami.

Wąskie uliczki w Gironie, a w nich: Madzia, Klementyna, Madzia

Standard pokoi, w których mieszkaliśmy był całkiem przyjemny

Wieczorem dotarliśmy wreszcie do naszego głównego hotelu w Malgrat de Mar. Zastaliśmy całkiem przyjemne miejsca noclegowe tuż obok morza. W hotelu każdego wieczora odbywały się dancingi. Można było trochę podreptać przed zespołem lub po prostu posłuchać prezentowanej muzyki. Chyba jednak najbardziej każdy zapamiętał serwowane tam śniadania i obiadokolacje. Chyba tym razem nikt nie mógł narzekać na rodzaj, ilość i jakość jedzenia, bo "szwedzki stół" dawał możliwość wyboru. Można było zjeść: różne rodzaje sałatek, mięs, ryb, makarony, frytki, ziemniaki, ryż, owoce, desery w postaci ciast, budyniów, galaretek, lody, soki i jeśli nawet ktoś zapomniał o jakiejś potrawie, mógł podejść kolejny raz.

W łazienkach ręczniki wymieniano każdego dnia

Hotel Roymar Plaja

Herb FC Barcelony

Kolejny dzień naszej wyprawy był długo wyczekiwany przez naszych kibiców Barcelony. Pojechaliśmy na Camp Nou. To przecież największy stadion w Europie, który jest w stanie pomieścić prawie 100 tys. kibiców. Ma już jednak prawie 60 lat.

Widok na stadion Camp Nou w Barcelonie

Hala sportowa na Wzgórzu  Montjuïc

Warto pamiętać szczególnie o zdarzeniu z 1992 r, kiedy podczas meczu finałowego Polska - Hiszpania podczas letnich Igrzysk Olimpijskich drużyna z naszego kraju zdobyła srebrny medal. Z wszystkimi drużynami po drodze szło bardzo gładko, ale z gospodarzem igrzysk przegraliśmy 2-3. To jednak nie przeszkodziło, by się cieszyć ogromnym, jak na owe czasy, sukcesem.

Przed Stadionem Olimpijskim

Elewacja Stadionu Olimpijskiego w Barcelonie

Przed pomnikiem Krzysztofa Kolumba

Po wizycie na najbardziej znanym w Europie stadionie udaliśmy się do Wioski Olimpijskiej, aby podziwiać kompleks budowli wraz ze stadionem olimpijskim na wzgórzu  Montjuïc. Z tego miejsca jest też niezły widok na znajdującą się w bezpośrednim sąsiedztwie morza centralną część Barcelony. Po dawce wrażeń dla naszych "sportowców", ruszyliśmy na podbój centralnej części Barcelony z kulminacyjnym punktem programu obejmującym zwiedzanie Sagrada Famiglia.

Wioska Olimpijska z widokiem na znicz olimpijski

Fragment Plaça Espanya

W Parku Ciutadella miała miejsce w 1888 r. Wystawa Światowa. Podobnie jak we Francji, w Paryżu, Eiffel zaproponował, aby tu powstała wieża. Zdecydowano jednak, że łuk będzie lepszym symbolem wystawy. Został zaprojektowany przez Josepa Vilaseca i Casanovas i dziś nosi nazwę Arc de Triomf. We wspomnianym parku można jeszcze zwiedzić Muzeum Zoologii i Muzeum Geologii. Cały ten kompleks należy do Muzeum Nauk Przyrodniczych.

Zjeżdżamy autobusem z Wzgórza Montjuïc

Monumentalny Łuk Triumfalny Arc de Triomf

Przejeżdżaliśmy też koło Palau Nacional, w którym znajduje się teraz Narodowe Muzeum Sztuki Katalońskiej. Jest bogate przede wszystkim w kolekcję sztuki romańskiej i gotyckiej. W pobliżu przejeżdżaliśmy obok Magicznej Fontanny, przy której po zmroku można podziwiać grę ok. 5000 kolorowych świateł wraz z "tańczącymi"  słupami wody wyrzucanymi przez 3500 dysz, a wszystko to w obrębie basenu fontanny o średnicy około 50 m., który mieści ponad 3 mln. litrów wody.

Podobnie jak wspomniany wcześniej Łuk Triumfalny, fontanna powstała z okazji Wystawy Światowej w Barcelonie, zorganizowanej w 1929 roku.  

Palau Nacional

Widok z okien autobusu w pobliżu La Rambli

Po wyjściu z autobusu mieliśmy okazję przespacerować się ulicą La Rambla, która dla Barcelony jest jak Krupówki dla Zakopanego. Jest to pasaż o długości ponad 1 km od Placu Katalonii do Pomnika Krzysztofa Kolumba znajdującego się nieopodal portu. La Rambla powstała w 1766 r. jako pasaż spacerowy. Obecnie znajduje się tam dużo sklepów z pamiątkami, prasą, kawiarenek i straganów z kwiatami.

La Rambla

Artyści na znanym deptaku Barcelony

Można tam także skorzystać z usług ulicznych artystów, którzy chętnie narysują naszą karykaturę lub namalują nasz portret. Ofiarując niewielką opłatę, można się też cieszyć umiejętnościami mimów czy muzyków.

Widok z okna autobusu w centrum Barcelony

Wnętrze kościoła Santa Maria del Mar

Mając chwilę wolnego czasu zaglądnęliśmy także do kościoła  Santa Maria del Mar, typowego gotyckiego kościoła z piękną środkową nawą, wyższą niż boczne i krzyżowym sklepieniem. Pożar sprawił, że we wnętrzu nie ma aż tak wiele szczegółów, które można by podziwiać, ale mnie szczególnie spodobały się witraże z rozetą w fasadzie zachodniej. W podziemiach można było jeszcze podziwiać cenne monstrancje, eksponaty niewielkiego muzeum.

Rozeta w kościele Santa Maria del Mar

Monstrancje w podziemnym muzeum kościoła

Niedaleko od Santa Maria del Mar znajduje się Katedra św. Eulalii. Patronka zginęła śmiercią męczeńską za trwanie w wierze. Jedna z historii mówi, że została wystawiona nago na publicznym placu i wtedy spadł śnieg, który spadł w połowie wiosny zakrył jej nagość. Rozwścieczeni Rzymianie umieścili ją w beczce z przytwierdzonymi nożami i przewrócili, turlając po ulicy. Ciało świętej Eulalii pochowane jest w krypcie katedry.

Fasada zachodnia Santa Maria del Mar

Katedra św. Eulalii w Barcelonie

Fasada budynku Casa Milà

W jednej z dzielic Barcelony: Gracià, znajduje się Park Güell. Nazwa pochodzi od hrabiego Eusebi Güell, który był inicjatorem powstania parku. Początkowo miały tu być bogate rezydencje poprzedzielane zielenią, sporym obszarem do rekreacji, halą targową, teatrem itp.  Mało kto był jednak zainteresowany zakupem miejsca tak odległego od centrum Barcelony.

.

.

.

Zagospodarowano jedynie dwie parcele, których projektntem był Gaudi. Na jednej z nich Gaudi zbudował swój pierwszy dom. Dzisiaj znajduje się w nim jego muzeum. Na drugiej parceli powstała Casa Trias - rezydencja adwokata Martíego Trias. Dziś można to miejsce zwiedzać, ponieważ państwo odkupiło ten teren od spadkobierców.

 

Centrum dokumentacyjne Parku Güell i sklep z pamiątkami

Schody ze słynną salamandrą, a nad nimi kolumny i najdłuższa ławka

Na schodach parku znajduje się salamandra wykonana z mozaiki, którą każdy dotyka, ponieważ panuje takie przekonanie, że to pozwoli wrócić do Barcelony w najbliższym czasie.

Schody z salamandrą prowadzą do Sali Stu Kolumn. o dokładnym przeliczeniu okazuje się, że jest ich mniej, bo 86. Kolumny sprawiają wrażenie, że powierzchnia staje się tam bezużyteczna, a jednak odbywają się tam występy różnych artystów, zwłaszcza dzięki dobrej akustyce.

Nad kolumnami jest plac otoczony najdłuższą na świecie ceramiczną ławką (110 metrów) z barwnymi i wzorzystymi elementami. Kiedyś nikt jednak nie dbał, aby te wzory się powtarzały.

Salamandra-smok z mozaiki na schodach Parku Güell

Salamandra maskotką Parku Güellr

Mozaikę w Parku Güell wykonał Josep Maria Jujol. Na uwagę zasługuje dobór kolorów. Dominują tam kolory: niebieski, zielony i żółty, które dla Gaudiego symbolizowały Wiarę, Nadzieję i Miłość. Ponadto różowe odcienie mozaiki m iały być hołdem dla Matki Boskiej.

Gaudi nie przepadał za symetrią projektując kamienny wiadukt...

Widok z parku na Barcelonę i wybrzeże Morza Śródziemnego

Z Parku Güell można dostrzec Świątynię Świętej Rodziny (stąd nazwa: Sagrada Família). To kolejna, najsłynniejsza budowla Barcelony zaprojektowana przez architekta Antoniego Gaudiego. Jest w budowie od 1882 r. Tragiczna śmierć Gaudiego znacząco wpłynęła na opóźnienie realizacji budowy. Nikt nie spodziewał się, że realizacja projektu będzie trwać ponad 100 lat. Dziś planuje się ukończenie budowy na rok 2030. Sądząc po rozmachu prac i mając porównanie ze stanem z lat 90. XX wieku, wydaje się, że termin realizacji zostanie dotrzymany.

Lawenda ozdabia uliczki w Parku Güell

Widok na Sagrada Famiglia z Parku Güell

Pomysłodawcą budowy świątyni był Josep Baria Bocabella, prezydent Stowarzyszenia Miłośników św. Józefa. Pojawiło się dużo sprzyjających okoliczności, aby rozpocząć realizację inwestycji, m.in. 1000-lecie klasztoru Monserrat i ustanowienie Matki Boskiej z Monserrat patronką Katalonii. Bocabella zakupił grunt pod budowę świątyni za pieniądze uzbierane od wiernych i własne oszczędności. Stanowiło to równowartość dzisiejszych 1000 euro.

Nasza grupa przed Sagrada Família

.Sagrada Família wciąż w remoncie

.

Antoni Gaudi nie od początku budował świątynię, a kiedy zaproponowano mu tę funkcję, wcale nie miał zamiaru kontynuować pomysłu architekta diecezjalnego Francesca de Paula Villar. Mając zaledwie 31 lat był bardzo oryginalny, ale zarazem niekonwencjonalny. To budzi kontrowersje w oczach oglądających świątynię nawet w czasach obecnych. Np. jeden z naszych profesorów był rozczarowany wnętrzem świątyni, w którym nie widział nawiązania do gotyckiej architektury (np. przy zwieńczeniu kolumn). Jednak te kolumny mają symbolizować drzewa, któe podtrzymują sklepienie. To tak, jakbyśmy wchodzili do wnętrza ogromnego Bożego "lasu".

Nasza grupa przed fasadą Bożego Narodzenia Sagrady Famílii

Okna z grą światła wpuszczanego przez różne kolory szkła

W zamyśle Gaudiego cała świątynia miała być biblią z kamienia, która przedstawia historię wiary chrześcijańskiej. Trzy fasady mają symbolizować kluczowe momenty z życia Chrystusa: narodzenie, mękę i Jego zmartwychwstanie. Ostatecznie kościół ma posiadać 18 wielkich wież, z których najwyższa ma mieć aż 170 m wysokości i zostanie poświęcona Jezusowi Chrystusowi. Obok powstanie 50 m niższa wieża poświęcona Matce Bożej. Kolejne cztery będą symbolizować czterech Ewangelistów i 12 wież będzie poświęconych 12 Apostołom. Do tej pory wybudowano 8 wież apostołów przy dwóch fasadach.

Kolumny w kształcie drzew podtrzymujące kwieciste sklepienie

Krzyż Chrystusa nad prezbiterium

Świątynia została zaprojektowana na planie krzyża łacińskiego z pięcioma nawami, tak, by było ją widać z każdej części miasta. Za życia Gaudiego ukończono jedynie fasadę Bożego Narodzenia, jedną z wież, kryptę i ściany absydy. W czasie wojny domowej w Hiszpanii świątynia została zniszczona, a plany Gaudiego spalone. Na szczęście zachowały się modele zrobione przez Gaudiego, kiedy jeszcze żył. Dlatego od 1940 r. podjęto się rekonstrukcji świątyni. Tylko dzięki temu można już dziś podziwiać to bardzo oryginalne piękno.

Jedna z bocznych naw Sagrady Famílii

Widok w kierunku prezbiterium

Sklepienie jak liście palmy przepuszczające światło do wnętrza

Kiedy dojechaliśmy do naszego hotelu w Hiszpanii, było już późno. Nie odmówiliśmy sobie nocnego przywitania morza, ale następnego dnia mogliśmy je oglądać w pełnej okazałości w promieniach Słońca. To także dlatego, że hotel był właściwie położony nad samym morzem i widać go było dobrze z plaży.

Plaża w Malgrat de Mar

Widok z plaży w kierunku Hotelu Roymar Plaja

W kolejnym dniu naszego wyjazdu odwiedziliśmy Tossa de Mar, jedną z najpiękniejszych nadmorskich miejscowości Costa Brava. W miejscowości mieszka zaledwie podobna ilość ludzi, co w Kościelisku, ale odwiedza ją sporo turystów. Oprócz pięknego wybrzeża w skalistej zatoczce, można podziwiać tu ruiny antycznego miasta.

Jeden z pomników w pobliżu plaży Platja Gran

Widok na zatokę z Tossa de Mar

Miasto leży w zatoczce Platja Gran otoczonej skalistym wybrzeżem. Ciekawostką jest fakt, że jest to pierwsza miejscowość w Hiszpanii, gdzie w 1989 r. zniesiono korridę.

Platja Gran

Fortyfikacje w Tossa de Mar

Maja, Ania i Zosia

.

.

Fragment murów Antiga Església z XV w.

Zwiedzając Vila Vella, zobaczyliśmy resztki murów gotyckiego kościoła Antiga Església z XV w. wybudowanego na wcześniejszej świątyni romańskiej. Mury tego kościoła doskonale komponują się z wodami morza w tle i z widocznymi skalistymi fragmentami wybrzeża.

Antiga Església z XV w.

O dawnym przeznaczeniu fortyfikacji świadczą armaty

Fale rozbijają się o skaliste wybrzeże

Ruiny budowli na Vila Vela

Opuncje wyglądają bardziej dorodnie niż w naszych doniczkach

Oto nasi uczestnicy wyjazdu edukacyjnego do Hiszpanii obok Far de Tossa

Maja w drodze do latarni morskiej Far de Tossa

Pamiątkowe zdjęcie nad skalistym wybrzeżem w Tossa de Mar

Porywająca Madzia, tu jakby porwana...

 

Nasza młodzież schodząca w kierunku dzisiejszego centrum miejscowości

...i znowu nasza grupa nad Morzem Śródziemnym...

Obecny wygląd murów Vila Vela pochodzi z późniejszych epok, głównie z XV, a nawet z XVIII w. Można podziwiać mury z okrągłymi basztami zwieńczonymi machikułą, czyli kamiennym gankiem wystającym na kilkadziesiąt centymetrów poza pionową ścianę muru w szczytowej części, służącym do obrony przed szturmem nieprzyjaciela. Z takiego ganku łatwiej było wylać smołę na głowy nieprzyjaciela, czy zrzucić kamienie.

...tym razem wspólne zdjęcie wraz z grupą młodzieży ze Starego Pola

Jedna z wież Vila Vela

 

W najwyższym miejscu przed Museu del Far

Jedna z uliczek Vila Vela

Fragment fortyfikacji Tossa de Mar i budynek muzeum

Wieże murów obronnych

Widok w kierunku zachodnim na jedną z zatok Tossa de Mar

Tossa de mar wyróżnia się plątaniną wąskich uliczek i zaułków. W niewielkiej odległości od linii brzegowej trzeba się wspiąć na dużą wysokość, by móc podziwiać warownię i wybrzeże.

Jeden z zaułków Tossa de Mar

Jak Hiszpanie chronią się przed uciążliwym Słońcem?

Wejście na teren Vila Vela

W miasteczku jest sporo małych hotelików, pensjonatów i wiele kawiarni i restauracji z widokiem  na fortyfikacje z pięknymi wieżami wybudowanymi z kamienia

Widok ze zboczy obecnie zamieszkałej części Tossa de Mar

Widok na Vila Vela

Wspinając się uliczkami w przeciwnym kierunku do wybrzeża, można zobaczyć na swojej trasie neoklasyczny kościół parafialny pod wezwaniem Św. Wincentego z lat 1755-76. Podobno powstał w tym czasie, kiedy świątynia starego miasta nie była już w stanie pomieścić wiernych.

Urocze zatoczki Tossa de Mar

Kościół pw. św. Wincentego

Kościół znajduje się na Placu Kościelnym (Plaϛa de l'Església), a obok niego wznosi się budyek urzędu miasta. Wewnątrz można podziwiać typowy barokowy styl, gdzie pomimo dużego nasłonecznienia docierają tylko nieliczne promienie światła. Z głośników rozbrzmiewa organowa muzyka poważna, którą pewnie uruchamia jeden z duchownych zarządzający tą parafią.

widok od tyłu na kościół św. Wincentego

Fasada kościoła pw. św. Wincentego

Torre (wieża) de es Codolar

Sucholubna roślinność przy Torre de es Codolar

A u nas te kwiaty można kupić w kwiaciarni...

Skaliste wybrzeże Tossa de Mar

Wąskie uliczki w pobliżu muzeum Tossa de Mar

Zakamarki Vila Vella

Vila Vella

Przed wejściem do ogrodu botanicznego Marimurtra

Jachty wewnątrz falochronów w Blanes

Widok na przystań jachtów w Blanes

ROśliny zachwycają oryginalnymi kolorami

Kompozycje roślin robią wrażenie

Dorodny okaz w ogrodzie botanicznym

Agawy, palmy i wiele innych roślin...

Dorodna agawa

Zbocze bogate w sukulenty

 

 

Klaudia, Iza i Kasia

W ogrodach można znaleźć trochę cienia...

... i skutecznie wykorzystała to nasza młodzież

Kwiaty wabią owady...

...ale też są ucztą dla naszych oczu

Maki wszędzie wyglądają podobnie

 

Palmy z morzem w tle mogłyby stanowić całkiem niezłą tapetę

I znowu agawa na tle wybrzeża

.

.

.

Te palmy mają z pewnością sporo lat

"Las" bambusów w ogrodzie

.

Nie wszystkie wybrzeża w Blanes są płaskie

Skaliste wybrzeża Blanes

Opuncja na tle skalistego wybrzeża

Agawy i opuncje

Altanki w ogrodzie Marimurtra

Różńorodność kwiatów jest zadziwiająca w ogrodzie

 

Pan prof. zakochany w alejce cyprysów

Nasze dziewczyny na schodkach ogrodu Marimurtra

 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Niesamowita jest technika wykonania obrazu poniżej. Usłyszałem od jednego z przewodników, że Dali wykorzystał oryginalną technikę nadpalania materiału nad płomieniem świecy. Jeśli tak faktycznie było to artysta musiał mieć niesamowitą wyobraźnię i wszechstronne umiejętności.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Flagi Monako przypominają te polskie...

W Muzeum Narodowym Monako

FIgury woskowe w muzeum

Na co lub na kogo czekają?

Kto by pomyślał, że to też figury w muzeum?

Swoisty bałagan...

Monte Carlo

.

.

.

Jedna z urokliwych zatoczek Monako

.

 

O zamożności mieszkańców Monaco można się przekonać po rodzaju jachtu

Jedna z zatok w pobliżu pałacu w Monaco

Pałac w Monaco

Widok na fragment pałacu w Monaco

Przed odjazdem z Monaco - ostatniego punktu programu wycieczki

__________________________________________________________________________________

   
   

 

   
   

^ Powrót do początku spisu opisu wycieczki ^^

   
         
         

 

®; Piotr Zięba